AZS Koszalin - Trefl Sopot

Akademicy rozgromili Trefl

Koszykarze AZS Koszalin wygrali trzeci mecz z rzędu. Tym razem Akademicy rozgromili sopocki Trefl 88:60. Najlepszym strzelcem gospodarzy był Szymon Szewczyk, autor 17 punktów.

Przed spotkaniem wiele mówiło się o problemach Trefla pod koszem, jednak to sopocianie byli tymi, którzy na początku meczu dominowali na tablicach. Akademicy szybko wrócili do swojej normalnej dyspozycji. Dużo podań otrzymywał Piotr Stelmach, który tym razem wyszedł w pierwszej piątce. Aktualny mistrz Polski odważnie grał przeciwko Leończykowi. Swoje robił także Qyntel Woods. Skrzydłowy AZS, z charakterystyczną dla siebie łatwością, zdobywał punkty z półdystansu i po kilku minutach Akademicy prowadzili sześcioma „oczkami”.

Trefl nie miał pomysłu na grę w ofensywie, a koszalinianie dominowali po obu stronach parkietu. Sopocianie oddawali rzuty z niewygodnych pozycji, a koszykarze AZS szybko przechodzili z obrony do ataku. Po kolejnych punktach Szewczyka gospodarze wyszli na dziesięciopunktowe prowadzenie. Sopocianie zaczęli drugą kwartę od siedmiu punktów z rzędu. Akademicy zatracili skuteczność, a Trefl rozkręcał się z każdą kolejną minutą. W efekcie, po niesportowym przewinieniu Piotra Dąbrowskiego, gospodarze prowadzili zaledwie jednym „oczkiem”. Akademicy byli nieskuteczni i zdekoncentrowani. Zawodnicy trenera Igora Milicicia przechodzili wyraźny kryzys, a koszykarze z Sopotu byli coraz bardziej pewni siebie. Dopiero na końcówkę pierwszej połowy gospodarze podkręcili tempo i zdobyli kilka punktów z rzędu, przyćmiewając gości z Trójmiasta.

Początek trzeciej kwarty to dominacja Akademików. Koszalinianie, niczym w boksie, punktowali sopocian, którzy nie mieli żadnej odpowiedzi na ofensywę AZS. Dante Swanson skakał po głowach centrom gości, a Piotr Stelmach wraz z Szymonem Szewczykiem z dużą łatwością zdobywali kolejne punkty z trumny. Trefl nie trafiał, a gospodarze niczym zaczarowani, nie mogli przestać trafiać do kosza. Seria 20:6 sprawiła, że podopieczni trenera Milicica prowadzili różnicą... dwudziestu trzech punktów.

Gracze Trefla byli nieuważni, a Dante Swanson, filigranowy rozgrywający, był zawsze w odpowiednim miejscu o właściwym czasie. Amerykanin zanotował 5(!) przechwytów w trzeciej kwarcie. To właśnie 33-letni playmaker był cichym liderem koszalińskiej drużyny. Akademicy kontrolowali wydarzenia na parkiecie, a podopieczni trenera Dariusa Maskoliunasa grali bez wiary w swoje możliwości. Trener Milicić dał również szansę Oskarowi Rybickiemu i Adamowi Kadejowi.

Podtrzymać passę

Akademicy po dwóch zwycięstwach na starcie rozgrywek zmierzą się w trzecim spotkaniu z drużyną Trefla Sopot. Choć wśród zawodników z Sopotu nie ma już najważniejszego ogniwa, jakim był Adam Waczyński to zespół Darius Maskoliunas wciąż jest wymagającym rywalem.

AZS rozgrywki rozpoczął od mocnego uderzenia. Akademicy wygrywali dwa pierwsze spotkania z Asseco Gdynia 86:70 i King Wilkami Morskimi Szczecin 75:69 . Koszalinianie plasują się aktualnie na czwartym miejscu Tauron Basket Ligi. Prócz samych zwycięstw cieszy przede wszystkim sama gra podopiecznych trenera Milicicia. W pojedynku z zespołem Davida Dedka, AZS kontrolował spotkanie niemal od samego początku, nie dając możliwości na rozegranie się swoim rywalom. Szczecinianie podjęli równorzędną walkę, jednak to doświadczenie oraz odpowiednia strategia na ostatnie minuty gry pozwoliły cieszyć się z kolejnych dwóch punktów w ligowej tabeli.

W obu spotkaniach najlepiej punktującym zawodnikiem Akademików był Qyntel Woods, który odpowiednio zdobył 26 i 28 „oczek”. Qyntel obecnie plasuje się na pierwszym miejscu w rankingu najlepszych strzelców w lidze. To nie byłoby jednak możliwe bez wsparcia kolegów z drużyny, dlatego też wszyscy zawodnicy AZS zasługują na słowa uznania. Akademicy tworzą spójną, potrafiącą grać zespołowo, a przy tym efektywnie, drużynę, z którą musi liczyć się każdy zespół występujący w TBL.

Trefl w poprzednich rozgrywkach wywalczył brązowy medal Mistrzostw Polski. Co sezon zespól z trójmiasta walczy o najwyższe cele i nie należy tego zapominać. Choć z drużyny prowadzonej przez Darius Maskoliunas odeszli Adam Waczyński, Lance Jeter czy Yemi Gadri-Nicholson to sopocianie wciąż posiadają w swoim zespole wartościowych graczy, którzy potrafią zwyciężać. Udowodnili to już w pierwszym spotkaniu obecnego sezonu pokonując wysoko MKS Dąbrowę Górniczą 83:67 i choć przegrali mecz z WKS Śląskiem Wrocław 93:95 to walczyli do ostatnich chwil o korzystny dla siebie wynik. W sopockim zespole prym wiodą Šarunas Vasiliauskas, Paweł Leończyk, Michał Michalak, Willie Kemp i to na nich będą musieli zwrócić szczególną uwagę koszalińscy zawodnicy. Mecz z Treflem zawsze zapowiadał emocje i tym razem zapewne będzie podobnie i ciekawych zagrań, kontr oraz walki nie zabraknie przez 40 minut.
Ostatnio zmienianyśroda, 01 kwiecień 2015 11:38