AZS Koszalin - Energa Czarni Słupsk

Derby dla AZS! Po fenomenalnym i niezwykle emocjonującym spotkaniu, koszykarze AZS Koszalin pokonali Energę Czarnych Słupsk 76:68. Najlepszym strzelcem Akademików był Goran Vrbanc, autor 17 punktów. Derby w koszalińskiej Hali Widowiskowo – Sportowej były niesamowitym widowiskiem. Głośne śpiewy, trybuny zapełnione do ostatniego miejsca oraz koszykówka na najwyższym poziomie. Nerwy udzielały się dosłownie wszystkim, szczególnie tym zawodnikom, którzy wcześniej nie uczestniczyli w podobnym meczu. Dla niektórych był to dodatkowy bodziec do jeszcze lepszej gry. Takim graczem był Kyle Shiloh, który już od pierwszych minut przyprawiał koszalińskich defensorów o ból głowy. W zespole AZS brylował Szymon Szewczyk, który zdobył osiem punktów w niecałe cztery minuty. W pierwszej kwarcie koszykarze obydwu drużyn toczyli walkę kosz za kosz. Akademicy nie umieli powstrzymać w strzelców dystansowych ze Słupska. Bojan Trajkovski trafiał z półdystansu, a William Franklin z dużą łatwością penetrował i dzielił piłkami pomiędzy wysokimi graczami Energi Czarnych. Gospodarze nie mogli rozwinąć skrzydeł w ofensywie, a największą przeszkodą była dobra i agresywna obrona podopiecznych trenera Dejana Mijatovicia. W przerwie między pierwszą a drugą kwartą doszło do niecodziennego wydarzenia. Wieloletni kibic AZS Koszalin, Robert Krajewski, poprosił o rękę swoją partnerkę Annę Bąkiewicz, która przy gorącym aplauzie publiczności powiedziała: TAK! Łatwo można było odgadnąć, która ze stron była głośniejsza. Koszalińscy kibice stanęli na wysokości zadania. Ci grający na parkiecie toczyli równy bój i ciężko było przewidzieć, na czyją korzyść zakończy się niedzielne spotkanie. Obrona Akademików nie stała na najwyższym poziomie. Łatwe punkty zdobywał były gracz AZS, Callistus Eziukwu, który nie miał problemów z ogrywaniem swojego vis a vis Garricka Shermana. Wydawało się, że ekipa przyjezdnych powinna prowadzić większą różnicą punktów, jednak Akademicy wciąż trzymali się w grze. W zespole AZS można było odczuć brak skuteczności Qyntela Woodsa, który do przerwy miał zaledwie jeden celny rzut. Na domiar złego w ostatniej sekundzie pierwszej połowy, równo z syreną trafił Karol Gruszecki, podwyższając tym samym prowadzenie „Czarnych Panter” do dziesięciu „oczek”. Koszalinianie rozpoczęli drugą połowę bardzo dobrze. Spod kosza trafił Woods, a Szewczyk trafił z dystansu. W zespole Czarnych kolejnym rzutem z dystansu popisał się Gruszecki. Wydawało się, że Akademicy momentalnie odrobią straty do swoich rywali, jednak słupszczanie po raz kolejny włączyli piąty w bieg w obronie i skutecznie utrudniali życie gospodarzom. Podopieczni trenera Igora Milicicia nie byli sobą, a „Czarne Pantery” rozgrywały z pewnością najlepsze spotkanie w tym sezonie. Po pięciu minutach trzeciej kwarty koszalinianie wciąż przegrywali różnicą dziesięciu punktów. Przełomowym momentem były dwie trójki Piotra Stemacha. Akademicy zmniejszyli straty do czterech „oczek”, a trener Mijatović poprosił o time-out. Koszalinianie byli na fali, a koszykarze ze Słupska byli wyraźnie pogubieni. Gospodarze mieli swoje szanse, by doprowadzić do remisu. Ostatecznie na 30 sekund przed końcem kwarty, po celnych rzutach Gorana Vrbanca, AZS prowadził jednym punktem. Na początku czwartej kwarty popis umiejętności strzeleckich dali Goran Vrbanc i Devon Austin. Chorwat trafił dwie trójki z rzędu, a w kolejnej akcji Amerykanin trafił kolejną z rogu boiska. Tym sposobem na niespełna siedem minut przed końcem meczu, gospodarze prowadzili różnicą pięciu punktów. Odpowiedzią na popisy Akademików był Jarosław Mokros, który w pojedynkę odrobił straty do koszalińskiej drużyny. Po powrocie na boisko, odpowiedzialność na swoje barki wziął Dante Swanson. Rozgrywający AZS był tego dnia niczym boiskowy generał, a jego decyzje były zwykle przemyślane i trafione. Cała hala oglądała decydujące pięć minut na stojąco, a Akademicy nie zawodzili. Na dwie minuty przed końcem gospodarze prowadzili pięcioma punktami, a Energa Czarni mylili się nawet na linii rzutów wolnych. Słupszczanie próbowali kilkukrotnie odrobić straty rzutami z dystansu, jednak tego dnia Akademicy byli mądrzejsi i pokazali więcej zimnej krwi w ostatnich momentach spotkania. Jedyne takie derby W każdym sezonie polskiej ekstraklasy można wymienić kilka znaczących rywalizacji o ligowe punkty. Mimo tego najbardziej elektryzujące mecze dla koszykarskich kibiców to Derby pomiędzy AZS Koszalin a Energą Czarnymi Słupsk. Koszykarze AZS Koszalin weszli dobrze w sezon, jak nigdy dotąd. Akademicy, zwyciężając w trzech pierwszych meczach, plasowali się na pierwszym miejscu tabeli pokonując na swojej drodze Asseco Gdynię, King Wilki Morskie Szczecin oraz Trefl Sopot. Dopiero w ostatnim pojedynku podopieczni Igora Milicicia musieli uznać wyższość Stelmetu Zielona Góra 91:79. Mimo tej porażki Akademicy zgodnie twierdzą, że są gotowi na Derby Pomorza Środkowego. Wszyscy zawodnicy zdają sobie sprawę z wagi tego pojedynku, dlatego też kibice zgromadzeni w Hali Widowiskowo-Sportowej w Koszalinie mogą być pewni walki koszalińskiego zespołu do ostatniej syreny. W koszalińskiej drużynie zgodnie z przewidywaniami od początku sezonu wysoki poziom skuteczności utrzymuje Qyntel Woods, który ze średnią 23 punktów na mecz zajmuje trzecią pozycję najskuteczniejszych zawodników TBL. Woods nie tylko zdobywa punkty, ale również świetnie zbiera - 9 zbiórek na mecz. Trzecim miejscem wśród zawodników TBL pochwalić się może również Dante Swanson, który piastuję tę pozycję pod względem ilości asyst - 6.3 na mecz. Swanson jest róweniże drugim najlepszym przechwytującym ligi - 3.3 przechwytów na mecz. Choć indywidualne wyniki zawodników AZS są imponujące to pracuje na to cała drużyna i tak naprawdę wszystkim zawodnikom należą się gratulacje. Na zwycięstwa pracują wszyscy, tak samo w ataku jak i obronie. Siła AZS tkwi więc w zespołowości i wzajemnej pomocy wszystkich koszykarzy. Energa Czarni póki co nie zachwycają, a kibice ze Słupska mogą czuć się rozczarowani postawą swojej drużyny, która do tej pory wygrała dwa spotkania. Choć dwa zwycięstwa to połowa dotychczas rozegranych meczów, to styl gry podopiecznych Dejan Mijatović za każdym razem nie należał do najlepszych. Mimo to Energa Czarni to wciąż klasowa drużyna, która podobnie jak Akademicy, zdaje sobie sprawę z wagi pojedynku derbowego i za wszelką cenę będzie chciała w niedzielę wywieźć dwa punkty z Koszalina. Do liderów słupszczan można zaliczyć Kyle Shiloha, Karola Gruszeckiego i Callistus Eziukwu, których wspierają William Franklin, Bojan Trajkovski i Jarosław Mokros. Poniżej oczekiwań za to gra Łukasz Seweryn, który mimo spędzenia łącznie ponad 40 minut na parkiecie zdobył jedynie 8 punktów. Mecze derbowe rządzą się własnymi prawami i trzeba o tym pamiętać. Dlatego choć w niedzielnym spotkaniu, faworytem wydają się być Akademicy to Energę Czarnych nie można lekceważyć. Aby wygrać podopieczni Igora Milicicia muszą być skupieni przez cały mecz i walczyć o każdy centymetr parkietu. W zwycięstwie muszą pomóc im również koszalińscy kibice, którzy zawsze są szóstym zawodnikiem biało-niebieskich.

Ostatnio zmienianyśroda, 01 kwiecień 2015 10:44