AZS Koszalin - MKS Dąbrowa Górnicza

Wygrana z przestojami

Koszykarze AZS Koszalin pokonali MKS Dąbrowa Górnicza 88:79. Akademicy mimo drobnych przestojów dowieźli zwycięstwo do końca i zakończyli pierwszą rundę sezonu zasadniczego z dwunastoma zwycięstwami.


- Zapewniam, że starczy nam sił na mecz z MKS Dąbrową Górniczą. Nie po to trenowaliśmy tak ciężko, by mieć problemy z kondycją w drugim spotkaniu, które rozgrywamy w krótkim odstępie czasu – mówił po zwycięstwie nad Anwilem, Devon Austin. Słowa skrzydłowego koszalińskiej drużyny było nie tyle prawdą, co dodatkową motywacją. Akademicy chcieli udowodnić wszystkim, że potrafią zagrać dwa bardzo dobre spotkania w trzy dni. Początkowe fragmenty należały do Szymona Szewczyka. Kapitan reprezentacji Polski zdobył dziewięć punktów z rzędu. Goście z Dąbrowy Górniczej nie zamierzali jednak tak łatwo się poddać. Amerykańscy gracze (Weaver, Pepper, Brown oraz McKay) MKS dziurawili koszaliński kosz i ambitnie gonili biało – niebieskich.

Trener Milicić stwierdził przed meczem, że drużyna trenowana przez Wojciecha Wieczorka to nieobliczalny zespół, który może pokonać każdy zespół w lidze. Słowa szkoleniowca Akademików nabierały nowego znaczenia w drugiej kwarcie, gdy zespół z Dąbrowy Górniczej trafiał rzut za rzutem – nawet te z trudnych pozycji. Koszalinianie wzięli się do roboty dopiero w piętnastej minucie spotkania. Kilka udanych akcji defensywnych Dante Swansona i Krzysztofa Szubargi spowodowało, że goście zaczęli tracić piłki, a gospodarze zdobywali łatwe punkty.

Dzięki znacznie lepszej obronie, koszalinianie odzyskali kontrolę nad spotkaniem. Do kosza trafiali Woods i Szubarga, a AZS wyszedł na ośmiopunktowe prowadzenie na minutę przed końcem pierwszej połowy. W trzeciej kwarcie Akademicy nie zwalniali tempa. Dokładne egzekwowanie założeń trenera Igora Milicicia przynosiło zamierzone efekty. Po efektownej akcji Qyntela Woodsa, gospodarze prowadzili różnicą szesnastu „oczek” (2. minuta kwarty).

Akademicy dyktowali warunki na parkiecie. Świetne spotkanie rozgrywał Krzysztof Szubarga, który tego dnia był utrapieniem dla graczy MKS. Gospodarze, niesieni dopingiem kibiców i koszalińskich żołnierzy, powiększali swoją przewagę, która na koniec trzeciej kwarty wynosiła 25 punktów. Podopieczni Milicicia spokojnie budowali swoją przewagę, a szkoleniowiec Akademików dawał wykazać się kolejnym zawodnikom, którzy na co dzień nie mają tylu szans na grę. Dekoncentracja i nieco gorsza obrona sprawiła, że przyjezdni zaczęli odrabiać straty. Na szczęście doświadczeni zawodnicy AZS nie dawali większych szans koszykarzom MKS.

 

Wygrać z bieniaminkiem

AZS Koszalin po bardzo wysokiej wygranej 89:64 z Anwilem Włocławek w ostatnią sobotę zmierzy się już jutro (13.01.2015) z beniaminkiem Tauron Basket Ligi - MKS Dąbrową Górniczą.


Akademicy po porażce z WKS Śląskiem Wrocław na sam początek 2015 roku bardzo dobrze zrehabilitowali się swoim kibicom pokonując na własnym parkiecie Anwil Włocławek 89:64. Podopieczni Predraga Krunicia zdołali zagrać równe zawody z koszalińskim teamem jedynie w pierwszej i trzeciej kwarcie ulegając wyraźnie w drugiej oraz czwartej odsłonie spotkania. Szczególnie dotkliwie przegrali drugie dziesięć minut pojedynku 21:9 i od tamtego momentu to koszalinianie w pełni kontrolowali przebieg meczu. Najwięcej punktów dla AZS zdobyli Qyntel Woods i Szymon Szewczyk - 17, jednak na wyróżnienie zasługują wszyscy gracze Igora Milicicia, ponieważ tworzyli zwarty monolit, który tego dnia był nie do pokonania. Bardzo dobre nastawienie oraz wola zwycięstwa była widoczna w każdej minucie pojedynku i takiego samego podejścia należy spodziewać się w meczu z MKS Dąbrową Górniczą. Zapowiedział to pierwszy szkoleniowiec AZS podczas konferencji przed wtorkowym meczem - Do każdego meczu idziemy z tym samym nastawieniem, po meczu z Anwilem musimy cały czas być na ziemi, poprawiać nasze błędy i naszą formę budować - powiedział Igor Milicić.

Beniaminek Tauron Basket Ligi MKS Dąbrowa Górnicza to zespół zbudowany przede wszystkim z polskich graczy, jednak liderami wtorkowego rywala Akademików są Amerykanie. Czterech graczy zza oceanu Myles McKay, Ken Brown, Dalton Pepper i David Weaver odrywają pierwszoplanowe role w zespole Wojciecha Wieczorka i to właśnie oni nadają ton całemu zespołowi, często zdobywając większą część punktów w poszczególnych meczach. MKS do tej pory zwyciężył w pięciu spotkaniach, pokonując Jezioro Tarnobrzeg, Polpharmę Starogard Gdański, WKS Śląskiem Wrocław, Asseco Gdynię oraz w ostatniej kolejce King Wilki Morskie Szczecin. Mimo iż zespół z Dąbrowy Górniczej nie należy do najsilniejszych zespołów w lidze, to potrafił nawiązać rywalizację z PGE Turowem Zgorzelec ulegając Mistrzowi Polski dopiero w samej końcówce meczu. Po sobotniej wygranej z zespołem ze Szczecina podopieczni trenera Wieczorka na pewno będą jeszcze bardziej zmotywowani by po raz kolejny zwyciężyć na wyjeździe i wrócić do domu w bardzo dobrym humorze.

By wygrać, Akademicy nie mogą więc pozwolić na przejęcie inicjatywy przez zespół Wojciecha Wieczorka, ponieważ wówczas MKS jest drużyną, którą ciężko zastopować. Koncentracja będzie kluczem do zwycięstwa we wtorkowym pojedynku.

Ostatnio zmienianyśroda, 01 kwiecień 2015 10:39