Warning: Attempt to modify property of non-object in /hala/libraries/framework/Joomla/Registry/Registry.php on line 428

Warning: Attempt to modify property of non-object in /hala/libraries/framework/Joomla/Registry/Registry.php on line 428

Warning: Attempt to modify property of non-object in /hala/libraries/framework/Joomla/Registry/Registry.php on line 428

Warning: Attempt to modify property of non-object in /hala/libraries/framework/Joomla/Registry/Registry.php on line 428

Warning: Attempt to modify property of non-object in /hala/libraries/framework/Joomla/Registry/Registry.php on line 428

Warning: session_start(): Cannot send session cookie - headers already sent by (output started at /hala/libraries/framework/Joomla/Registry/Registry.php:428) in /hala/libraries/joomla/session/session.php on line 658

Warning: session_start(): Cannot send session cache limiter - headers already sent (output started at /hala/libraries/framework/Joomla/Registry/Registry.php:428) in /hala/libraries/joomla/session/session.php on line 658
- Hala Widowiskowo-Sportowa w Koszalinie https://hwskoszalin.home.pl Sat, 25 Sep 2021 21:34:43 +0000 Joomla! - Open Source Content Management en-gb AZS Koszalin - Jezioro Tarnobrzeg https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/278-azs-koszalin-jezioro-tarnobrzeg.html https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/278-azs-koszalin-jezioro-tarnobrzeg.html AZS Koszalin - Jezioro Tarnobrzeg

Zdominowali Jezioro

Koszykarze AZS Koszalin zaliczyli kolejne zwycięstwo w Tauron Basket Lidze. Tym razem podopieczni trenera Igora Milicicia pokonali Jezioro Tarnobrzeg 102:75 . Najlepszym strzelcem Akademików był Qyntel Woods, autor 23 punktów.

Koszalinianie borykają się ze sporymi problemami zdrowotnymi, stąd też rotacja składem AZS była tym razem nieco bardziej ograniczona. Trener tarnobrzeżan, Zbigniew Pyszniak, miał podobne kłopoty ze zmienianiem swoich zawodników. Ci jednak niejednokrotnie udowadniali, że potrafią wygrywać bez szerokiego składu. Akademicy byli na początku spotkania nieskuteczni. Szczególne problemy z trafianiem z dystansu miał Goran Vrvanc, który nie trafił wszystkich czterech rzutów zza łuku. Jezioro grało zespołowo i dzięki penetracji niższych zawodników sprawiało kłopoty defensywie gospodarzy.

Ci, którzy spodziewali się łatwej przeprawy koszalińskich Akademików w starciu z Jeziorem Tarnobrzeg musieli obejść się smakiem – przynajmniej w pierwszej połowie. Podopieczni trenera Igora Milicicia mieli sporo problemów z koncentracją i na początku drugiej kwarty przegrywali z Jeziorem różnicą czterech punktów. Na ratunek przyszedł jednak Qyntel Woods, który kilkoma indywidualnymi akcjami dał nieco „oddechu” pozostałym Akademikom. Od połowy drugiej kwarty koszalinianie zaczęli grać znacznie lepiej. Przede wszystkim podopieczni trenera Milicicia zaczęli przekładać większą uwagę do zbiórek w ataku. Na koniec pierwszej połowy gospodarze prowadzili różnicą trzynastu „oczek”.

Po większych i tych bardziej istotnych problemach, koszalinianie przejęli kontrolę nad spotkaniem. W połowie trzeciej kwarty prowadzili już różnicą... 28 punktów. Akademicy grali z dużym luzem w ofensywie, a po drugiej stronie parkietu byli konsekwentni i bezlitośni. Imponująca seria 19:4 dla AZS ustawiła resztę meczu. Tarnobrzeżanie, mimo sporej straty, potrafili rozbudzić koszalińską publiczność ciekawymi akcjami ofensywnymi.

 

 

Zatopić Jezioro po raz drugi!

Po przerwie w ligowych rozgrywkach spowodowanej turniejem o Puchar Polski - Gdynia Basket Cup 2015, Akademicy zmierzą się ramach 21 kolejki z drużyną Jeziora Tarnobrzeg. Mimo problemów z jakimi borykają się podopieczni Igora Milicicia koszalinianie postarają się udowodnić, że wysoka wygrana z drużyną z Tarnobrzegu w pierwszej fazie sezonu zasadniczego nie była przypadkiem.


AZS Koszalin od początku kalendarzowego roku 2015 boryka się z przeciwnościami, jakie spotykają sportowców. Mowa o chorobach oraz kontuzjach, które w ostatnim czasie dopadają podopiecznych Igora Milicicia. Trudno nie zauważyć, że kolejne problemy zdrowotne koszalińskich zawodników mają odbicie w spotkaniach ligowych. Do pojedynku z Jeziorem, koszalinianie kolejny raz przygotowują się w okrojonym składzie i choć trener Akademików zawsze starał się unikać tego tematu, tym razem już otwarcie mówi, że braki na treningach to duży problem. W meczu z drużyną z Tarnobrzegu może zabraknąć nie tylko Szymona Szewczyka, ale również Dante Swansona, Piotra Stelmacha i Oskara Rybickiego. Mimo to Akademicy tym meczem chcą udowodnić, że nawet z problemami są jedną z najsilniejszych drużyn w kraju i pokonać podopiecznych trenera Pyszniaka na własnym parkiecie.

Jezioro Tarnobrzeg jak co sezon jest drużyną, która potrafi zaskoczyć każdego przeciwnika. Choć tarnobrzeżanie na swoim koncie mają jedynie 6 zwycięstw, to o ich nieobliczanym charakterze przekonali się między innymi WKS Śląsk Wrocław, Asseco Gdynia oraz Trefl Sopot. Połączenie młodych, ambitnych amerykańskich graczy z chcącymi udowodnić swoją wartości polskimi zawodnikami tworzy mieszankę wybuchową, która w przypadku gdy nie ograniczy się jej poczynań potrafi naprawdę wiele zdziałać. Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o najlepiej punktującym zawodniku ligi - Dominique Johnsonie, który po ostatnim meczu z WKS Śląskiem (zdobywca 33 pkt. w tym meczu) przeniósł się do izraelskiego Maccabi Rishon. Nie mniej jednak już w starciu z Akademikami wystąpi nowy Amerykanin - Keion Bell, który równie godnie ma reprezentować klub z południa Polski.

Koszalińscy kibice pamiętając wynik z pierwszej fazy sezonu zasadniczego pomiędzy AZS Koszalin a Jeziorem Tarnobrzeg (118:83), zapewne życzyliby sobie podobnej deklasacji przeciwnika. Podopieczni Igora Milicicia zrobią wszystko by tak było, jednak należy pamiętać, że przeciwnik na pewno wyciągnął wnioski z tamtej porażki i postawie mocne warunki koszalińskiemu teamowi, a mecz będzie przez to bardzo ciekawy.

]]>
damian.zydel@zos.koszalin.pl (Damian Zydel) Wydarzenia Sat, 28 Feb 2015 23:15:00 +0000
AZS Koszalin - Stelmet Zielona Góra https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/277-azs-koszalin-stelmet-zielona-g%C3%B3ra.html https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/277-azs-koszalin-stelmet-zielona-g%C3%B3ra.html AZS Koszalin - Stelmet Zielona Góra

Taaaak jeeest! AZS - Stelmet 72:71!

AZS Koszalin pokonał po dramatycznej końcówce meczu Stelmet Zielona Góra 72:71. Bohaterem pojedynku był Qyntel Woods, który nie tylko zdobył 21 "oczek" wśród Akademików, ale również trafił zwycięskie punkty na sekundę przed końcem spotkania.


Wynik meczu celną "trójką" otworzył Goran Vrbanc, jednak szybko odpowiedział również rzutem z za łuku Przemysław Zamojski. Akademicy bardzo dobrze bronili wymuszając na przeciwniku straty. Niestety nie zawsze przechwyty kończyły się punktami przez co to goście w połowie kwarty prowadzili 14:10. Duży w tym udział Hosleya, który w tym momencie miał już 7 oczek na swoim koncie. AZS nie zamierzał odpuszczać i po trzech punktach Woodsa było 15:14, a po wolnych Swansona 17:14. Należy wspomnieć, że swój debiut przed koszalińską publicznością zanotował w pierwszych 10 minutach meczu Ivan Radenović. Pierwsza kwarta zakończyła się 22:17 dla gospodarzy.

Druga części spotkania rozpoczęła się dla Akademików koncertowo. Zdobywając kolejne punkty AZS odskoczył Stelmetowi na 9 oczek (29:20), a po akcji 2+1 Radenovicia wyszedł na najwyższe do tej pory prowadzenie 32:22. Szybko jednak podopieczni Saso Filipowskiego zmniejszyli straty do 5 punktów. Gra od tego momentu toczyła się niemal kosz za kosz, a Akademicy utrzymywali minimalne prowadzenie do ostatniej minuty tej części spotkania. Wtedy też po bardzo dobrych akcjach Woodsa i Mielczarka ponownie odskoczyli na 10 oczek (43:33). Ostatecznie koszykarze na długą przerwę schodzili przy wyniku 43:35 dla AZS.

 Druga polowa pojedynku rozpoczęła się po myśli gości, którzy grając bardzo mocno w obronie wymuszali na podopiecznych Igora Milicicia kolejne błędy i odrabiając niemal całą stratę. AZS utrzymywał prowadzenie do 7 minuty gry gdy po trójce Aarona Cela Stelmet doprowadził do wyniku 49:48 na swoją korzyść. Niestety gra Akademików była dużo gorsza od tej z pierwszej połowy spotkania, Stelmet za to grał coraz lepiej. Przed ostatnimi 10 minutami goście prowadzili 56:51.

W ostatniej kwarcie goście kontynuowali dobrą grę, natomiast AZS choć starał się grać jak najlepiej tracił do przeciwników nawet 14 punktów. Główną winą za ten stan była jednak bardzo słaba skuteczność podopiecznych Igora Milicicia, którzy nawet z czystych pozycji nie potrafili trafić do kosza przeciwników. Emocje na nowo rozpoczęły się w 7 minucie kwarty gdy AZS ruszył do odrabiania strat. Po kolejny świetnych akcjach Akademicy zdołali zmniejszyć przewagę gości. Dramaturgia spotkania sięgała zenitu gdy na 8 sekund przed ostatnim gwizdkiem AZS tracił do gości jedynie 1 punkt po celnej "trójce" Stelmacha i zdołał wybronić akcję przeciwników. Wtedy Dante Swanson zdecydował się na rzut z 10 metra jednak nie zdołał trafić, na szczęście piłkę w ataku zebrał najlepiej punktujący tego dnia Woods i wymusił na przeciwniku faul, po którym uzyskał dwa rzuty wolne na sekundę przed zakończeniem regulaminowego czasu gry. Stojąc przed szansą łatwych punktów nie pomylił się dając Akademikom prowadzenie 72:71. Podopieczni Saso Filipovskiego nie zdołali ostatniej akcji zamienić na punkty i to AZS cieszył się z wygranej w hicie 19 kolejki Tauron Basket Ligi.


Czas na rewanż!

Akademików czeka jeden z największych sprawdzianów w rundzie rewanżowej. Do Koszalina bowiem przyjeżdża Stelmet Zielona Góra z takimi gwiazdami jak Quinton Hosley, Łukasz Koszarek, Adam Hrycaniuk i Przemysław Zamojski.

W pierwszym spotkaniu pomiędzy AZS a Stelmetem górą była drużyna z Zielonej Góry, która na swoim parkiecie pokonała podopiecznych Igora Milicicia 91:79. Kluczem do zwycięstwa okazała się druga kwarta, wygrana przez gospodarzy wspomnianego pojedynku 25:9, a liderem zielonogórzan tego dnia był Steve Burtt, który zanotował na swoim koncie 19 "oczek". Wygrana nad Stelmetem nie była możliwa mimo świetnego meczu w wykonaniu lidera AZS - Qyntela Woodsa (24 pkt.) oraz strzelca koszalińskiego zespołu Gorana Vrbanca (20 pkt.). Od tego momentu doszło jednak do kilku zmian łącznie z pierwszym trenerem najbliższych rywali AZS. Z zielonogórskim klubem rozstał się Steve Burtt oraz Daniel Johnson, natomiast doszli dobrze znany z polskich parkietów Russell Robinson oraz chorwacki środkowy Jure Lalić. W zespole Akademików natomiast za Garricka Shermana pojawił się Ivan Radenović.

Od przegranej ze Stelmetem Akademicy zanotowali 11 zwycięstw oraz 3 porażki natomiast ich rywal o jedną wygraną więcej. Oba zespoły tym samym utrzymują się w topie tabeli Tauron Basket Ligi, a nadchodzące spotkanie będzie pojedynkiem lidera i wicelidera rozgrywek!

W ostatnim meczu AZS wyraźnie pokonał Trefl Sopot 90:61 grając bardzo dobre zawody przez całe 40 minut. Nie do zatrzymania tego dnia był Szymon Szewczyk, który zdobył 21 punktów. Prócz niego na swoim wysokim poziomie zagrał Qyntel Woods (17 pkt.) oraz Ivan Radenović (17 pkt.), który dołączył do zespołu na pięć dni przed spotkaniem i bardzo szybko zaaklimatyzował się wśród Akademików. Serbski środkowy dał pierwszy sygnał, że będzie dużym wzmocnieniem koszalińskiej drużyny pod koszem atakowanym jak i bronionym.

Stelmet w ostatnim swoim spotkaniu zmierzył się z WKS Śląskiem Wrocław wygrywając na własnym parkiecie 80:70. Liderem zielonogórskiego zespołu w tym pojedynku był Quinton Hosley, zdobywca 27 "oczek" i to przede wszystkim jemu drużyna z Winnego Grodu zawdzięcza zwycięstwo - drugim najlepiej punktującym zawodnikiem drużyny prowadzonej przez Saso Filipovskiego był Adam Hrycaniuk z 10 punktami.

Niedzielny pojedynek będzie hitem 20 kolejki Tauron Basket Ligi. Spotkają się w nim nie tylko lider z wiceliderem rozgrywek, ale również jedni z najlepszych graczy, którzy obecnie występują na polskich parkietach. Pojedynki Woodsa z Hosleyem, Swansona z Koszarkiem oraz Szewczyka z Hrycaniukiem na pewno będą zapierały dech w piersiach. To bez wątpienia jedno z najciekawszych spotkań w Tauron Basket Lidze, jakie rozegrane zostanie w rundzie rewanżowej. Aby wygrać podopieczni Igora Milicicia muszą być skupieni przez cały mecz i walczyć o każdy centymetr parkietu. Akademicy wierzą, że ze wsparciem swoich wiernych kibiców będą w stanie pokonać aktualnych Wicemistrzów Polski.

]]>
damian.zydel@zos.koszalin.pl (Damian Zydel) Wydarzenia Sun, 08 Feb 2015 23:12:00 +0000
AZS Koszalin - King Wilki Morskie Szczecin https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/276-azs-koszalin-king-wilki-morskie-szczecin.html https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/276-azs-koszalin-king-wilki-morskie-szczecin.html AZS Koszalin - King Wilki Morskie Szczecin

Szczęśliwa trzynastka

Koszykarze AZS Koszalin wygrali trzynaste spotkanie w tym sezonie. Tym razem podopieczni trenera Igora Milicicia pokonali King Wilki Morskie Szczecin 98:73. Najlepszym strzelcem gospodarzy był Qyntel Woods, autor 21 punktów.

Koszalinianie, podobnie jak drużyna ze Szczecina, nie grali w pełnym składzie. W zespole gospodarzy brakowało Krzysztofa Szubargi, a w drużynie gości nie było Darrella Harrisa i Mike'a Rosario. Akademicy rozgrywali kolejną akcję z dużym spokojem, a co najważniejsze – piłka chodziła pomiędzy zawodnikami AZS jak po sznurku. Podopieczni trenera Mihailo Uvalina mieli momentami problemy z odpowiednią rotacją, stąd też gospodarze mogli rzucać z otwartych pozycji.

Ozdobą pierwszej kwarty było kilka zagrań Qyntela Woodsa (5 pkt, 3 zb. 3 as w kwarcie), który prócz efektownego wsadu, rozdał także kilka wyśmienitych podań. W kilka minut, od stanu 7:7, przewaga Akademików urosła do czternastu punktów (seria 14-0 pod koniec pierwszej kwarty).

Z wyjątkiem Pawła Kikowskiego (trzy trójki w pierwszej połowie), żaden z zawodników szczecińskiej drużyny nie potrafił zagrozić koszalińskiej defensywie. Koszalinianie budowali swoją przewagę z dużą łatwością. Klasą sam dla siebie był Qyntel Woods, który nic nie robił sobie z agresywnej defensywy gości i zdobywał kolejne punkty. Akademicy grali zespołowo, momentami jednak brakowało koncentracji i determinacji, by odebrać rywalowi chęci do gry.

Przewaga koszalińskich koszykarzy była na tyle wysoka, że trener Igor Milicić mógł testować nowe pomysły taktyczne. W drugiej minucie czwartej kwarty, na pozycji rozgrywającego wystąpił Artur Mielczarek, który wraz z Qyntelem Woodsem był odpowiedzialny za ustawianie kolegów z zespołu. Po chwili jednak amerykański skrzydłowy złapał piąte przewinienie i resztę spotkania musiał oglądać z wysokości ławki rezerwowych. Dzięki dobrej skuteczności i prawidłowej egzekucji założeń przedmeczowych, koszykarze AZS wygrali trzynasty mecz w tym sezonie.


Szansa na poprawę

Koszykarze AZS Koszalin rozpoczęli drugą rundę rozgrywek Tauron Basket Ligi od niespodziewanej porażki z Asseco Gdynią. W kolejnym spotkaniu, Akademicy zmierzą się z King Wilkami Morskimi Szczecin.

Zawodnicy koszalińskiej drużyny chcą jak najszybciej zapomnieć o pojedynku z Asseco Gdynią (64:72). To było jedno z tych spotkań, gdy nic nie wychodziło, zarówno w obronie, jak i w ataku. Najpierw jednak trener Igor Milicić będzie musiał przeanalizować występ swoich podopiecznych i zrobić wszystko, by biało – niebiescy nie popełniali więcej tych samych błędów. Druga runda rozgrywek Tauron Basket Ligi będzie dla Akademików niezwykle trudna. Na koszalińskich zawodników czekają wyjazdy do m.in. Radomia, Słupska, Zgorzelca i Sopotu, dlatego każde zwycięstwo będzie liczyć się podwójnie w walce o zajęcie jak najlepszej pozycji przed końcem sezonu regularnego.

- Koszykówka jest takim sportem, gdzie każda drużyna łapie w pewnym momencie dołek. Ważne, żeby wyjść z kryzysu tuż przed najważniejszą częścią rozgrywek czyli fazą play-off – mówił ostatnio Szymon Szewczyk, środkowy AZS. W meczu z gdyńską ekipą najlepiej zaprezentował się Qyntel Woods, który prócz 25 punktów uzbierał także 6 zbiórek i 4 przechwyty. Wyciągnięte wnioski z zeszłotygodniowej porażki przydadzą się z pewnością w spotkaniu z King Wilkami Morskimi. Nowy trener następnego rywala Akademików - Mihailo Uvalin wniesie nieco świeżości do szczecińskiej szatni. To będzie pojedynek na przełamanie. Koszalinianie będą mieli szansę na poprawę, po średnio udanym meczu w Gdyni, a King Wilki Morskie będą chciały wygrać po raz pierwszy pod wodzą nowego szkoleniowca.

W pierwszym meczu pomiędzy tymi zespołami górą byli koszykarze AZS, którzy wygrali na wjeździe 75:69. Najlepszym strzelcem Akademików był wówczas Qyntel Woods. Amerykański skrzydłowy rzucił 28 punktów przy świetnej skuteczności. Od pamiętnego spotkania z koszalińską drużyną, w Szczecinie przeprowadzono kilka roszad. Prócz wspomnianego wcześniej trenera, do zespołu dołączyli Killian Larson oraz Mike Rosario.

]]>
damian.zydel@zos.koszalin.pl (Damian Zydel) Wydarzenia Sat, 24 Jan 2015 23:09:00 +0000
AZS Koszalin - MKS Dąbrowa Górnicza https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/275-azs-koszalin-mks-d%C4%85browa-g%C3%B3rnicza.html https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/275-azs-koszalin-mks-d%C4%85browa-g%C3%B3rnicza.html AZS Koszalin - MKS Dąbrowa Górnicza

Wygrana z przestojami

Koszykarze AZS Koszalin pokonali MKS Dąbrowa Górnicza 88:79. Akademicy mimo drobnych przestojów dowieźli zwycięstwo do końca i zakończyli pierwszą rundę sezonu zasadniczego z dwunastoma zwycięstwami.


- Zapewniam, że starczy nam sił na mecz z MKS Dąbrową Górniczą. Nie po to trenowaliśmy tak ciężko, by mieć problemy z kondycją w drugim spotkaniu, które rozgrywamy w krótkim odstępie czasu – mówił po zwycięstwie nad Anwilem, Devon Austin. Słowa skrzydłowego koszalińskiej drużyny było nie tyle prawdą, co dodatkową motywacją. Akademicy chcieli udowodnić wszystkim, że potrafią zagrać dwa bardzo dobre spotkania w trzy dni. Początkowe fragmenty należały do Szymona Szewczyka. Kapitan reprezentacji Polski zdobył dziewięć punktów z rzędu. Goście z Dąbrowy Górniczej nie zamierzali jednak tak łatwo się poddać. Amerykańscy gracze (Weaver, Pepper, Brown oraz McKay) MKS dziurawili koszaliński kosz i ambitnie gonili biało – niebieskich.

Trener Milicić stwierdził przed meczem, że drużyna trenowana przez Wojciecha Wieczorka to nieobliczalny zespół, który może pokonać każdy zespół w lidze. Słowa szkoleniowca Akademików nabierały nowego znaczenia w drugiej kwarcie, gdy zespół z Dąbrowy Górniczej trafiał rzut za rzutem – nawet te z trudnych pozycji. Koszalinianie wzięli się do roboty dopiero w piętnastej minucie spotkania. Kilka udanych akcji defensywnych Dante Swansona i Krzysztofa Szubargi spowodowało, że goście zaczęli tracić piłki, a gospodarze zdobywali łatwe punkty.

Dzięki znacznie lepszej obronie, koszalinianie odzyskali kontrolę nad spotkaniem. Do kosza trafiali Woods i Szubarga, a AZS wyszedł na ośmiopunktowe prowadzenie na minutę przed końcem pierwszej połowy. W trzeciej kwarcie Akademicy nie zwalniali tempa. Dokładne egzekwowanie założeń trenera Igora Milicicia przynosiło zamierzone efekty. Po efektownej akcji Qyntela Woodsa, gospodarze prowadzili różnicą szesnastu „oczek” (2. minuta kwarty).

Akademicy dyktowali warunki na parkiecie. Świetne spotkanie rozgrywał Krzysztof Szubarga, który tego dnia był utrapieniem dla graczy MKS. Gospodarze, niesieni dopingiem kibiców i koszalińskich żołnierzy, powiększali swoją przewagę, która na koniec trzeciej kwarty wynosiła 25 punktów. Podopieczni Milicicia spokojnie budowali swoją przewagę, a szkoleniowiec Akademików dawał wykazać się kolejnym zawodnikom, którzy na co dzień nie mają tylu szans na grę. Dekoncentracja i nieco gorsza obrona sprawiła, że przyjezdni zaczęli odrabiać straty. Na szczęście doświadczeni zawodnicy AZS nie dawali większych szans koszykarzom MKS.

 

Wygrać z bieniaminkiem

AZS Koszalin po bardzo wysokiej wygranej 89:64 z Anwilem Włocławek w ostatnią sobotę zmierzy się już jutro (13.01.2015) z beniaminkiem Tauron Basket Ligi - MKS Dąbrową Górniczą.


Akademicy po porażce z WKS Śląskiem Wrocław na sam początek 2015 roku bardzo dobrze zrehabilitowali się swoim kibicom pokonując na własnym parkiecie Anwil Włocławek 89:64. Podopieczni Predraga Krunicia zdołali zagrać równe zawody z koszalińskim teamem jedynie w pierwszej i trzeciej kwarcie ulegając wyraźnie w drugiej oraz czwartej odsłonie spotkania. Szczególnie dotkliwie przegrali drugie dziesięć minut pojedynku 21:9 i od tamtego momentu to koszalinianie w pełni kontrolowali przebieg meczu. Najwięcej punktów dla AZS zdobyli Qyntel Woods i Szymon Szewczyk - 17, jednak na wyróżnienie zasługują wszyscy gracze Igora Milicicia, ponieważ tworzyli zwarty monolit, który tego dnia był nie do pokonania. Bardzo dobre nastawienie oraz wola zwycięstwa była widoczna w każdej minucie pojedynku i takiego samego podejścia należy spodziewać się w meczu z MKS Dąbrową Górniczą. Zapowiedział to pierwszy szkoleniowiec AZS podczas konferencji przed wtorkowym meczem - Do każdego meczu idziemy z tym samym nastawieniem, po meczu z Anwilem musimy cały czas być na ziemi, poprawiać nasze błędy i naszą formę budować - powiedział Igor Milicić.

Beniaminek Tauron Basket Ligi MKS Dąbrowa Górnicza to zespół zbudowany przede wszystkim z polskich graczy, jednak liderami wtorkowego rywala Akademików są Amerykanie. Czterech graczy zza oceanu Myles McKay, Ken Brown, Dalton Pepper i David Weaver odrywają pierwszoplanowe role w zespole Wojciecha Wieczorka i to właśnie oni nadają ton całemu zespołowi, często zdobywając większą część punktów w poszczególnych meczach. MKS do tej pory zwyciężył w pięciu spotkaniach, pokonując Jezioro Tarnobrzeg, Polpharmę Starogard Gdański, WKS Śląskiem Wrocław, Asseco Gdynię oraz w ostatniej kolejce King Wilki Morskie Szczecin. Mimo iż zespół z Dąbrowy Górniczej nie należy do najsilniejszych zespołów w lidze, to potrafił nawiązać rywalizację z PGE Turowem Zgorzelec ulegając Mistrzowi Polski dopiero w samej końcówce meczu. Po sobotniej wygranej z zespołem ze Szczecina podopieczni trenera Wieczorka na pewno będą jeszcze bardziej zmotywowani by po raz kolejny zwyciężyć na wyjeździe i wrócić do domu w bardzo dobrym humorze.

By wygrać, Akademicy nie mogą więc pozwolić na przejęcie inicjatywy przez zespół Wojciecha Wieczorka, ponieważ wówczas MKS jest drużyną, którą ciężko zastopować. Koncentracja będzie kluczem do zwycięstwa we wtorkowym pojedynku.

]]>
damian.zydel@zos.koszalin.pl (Damian Zydel) Wydarzenia Tue, 13 Jan 2015 23:07:00 +0000
AZS Koszalin - Anwil Włocławek https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/274-azs-koszalin-anwil-w%C5%82oc%C5%82awek.html https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/274-azs-koszalin-anwil-w%C5%82oc%C5%82awek.html AZS Koszalin - Anwil Włocławek

Odbudowali się!

Po niezbyt dobrym meczu ze Śląskiem Wrocław, koszykarze AZS Koszalin zaprezentowali swoje prawdziwe oblicze i pokonali Anwil Włocławek 89:64. Najwięcej punktów wśród gospodarzy zdobyli Qyntel Woods i Szymon Szewczyk – 17.

Gościem specjalnym na meczu z Anwilem Włocławek był Michał Listkiewicz, były sędzia międzynarodowy i prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej. Koszalinianie mierzyli się z drużyną, która mimo słabego początku sezonu, ostatnio nie zawodzi i wygrywa kolejne mecze. Podopieczni trenera Pedraga Krunicia wygrali pięć z sześciu ostatnich meczów. - Musimy poprawić naszą grę, jeżeli chcemy znów zacząć wygrywać – mówił ostatnio szkoleniowiec Akademików, Igor Milicić. Już w pierwszej kwarcie gospodarze chcieli udowodnić wszystkim, że ostatni pojedynek ze Śląskiem Wrocław był wypadkiem przy pracy. Koszalinianie bronili agresywnie na całym parkiecie, a Anwil, nie przyzwyczajony do takiej presji, zaczął się gubić i tracić piłki.

Dobra obrona Akademików nie przekładała się na efektywny atak. Koszalinianie byli skutecznie ograniczani, szczególnie na obwodzie. Ofensywa koszykarzy AZS nie stała na najwyższym poziomie. Brakowało elementu zaskoczenia, który zdezorganizowałby defensywę włocławian. Ku zaskoczeniu wszystkich kibiców, gospodarze musieli gonić Anwil, który rozkręcał się z każdą kolejną minutą. Kibice mogli podziwiać zaciętą rywalizację Qyntela Woodsa z Chasem Simonem. Obaj zawodnicy nie oszczędzali się i często grali jeden na jeden, stąd też częste przewinienia Woodsa i Simona. Ten drugi faulował po raz trzeci w połowie drugiej kwarty.

Koszalinianie dogonili Anwil w piętnastej minucie spotkania, zaliczając efektowną serię 11-0. Po chwili Akademicy prowadzili różnicą pięciu punktów, których autorem był Szymon Szewczyk. Ostatecznie, finisz należał do gospodarzy (38:29).

Koszykarze AZS, niesieni wyjątkowym dopingiem – koszalińskiego klubu kibica i...jednostki wojskowej (ul. 4 marca), zaczęli grać znacznie lepiej w drugiej połowie. Swoje okazje do zdobycia punktów miał Qyntel Woods, który świetnie wykorzystywał swoje warunki fizyczne i z dużą łatwością wchodził pod kosz. Wydawało się, że Akademicy kontrolują sytuację na parkiecie. Anwil zdobywał punkty głównie z ponowień bądź błędów gospodarzy, a podopieczni trenera Milicicia wreszcie odnaleźli odpowiedni rytm w swoich poczynaniach ofensywnych. Pod koniec trzeciej kwarty biało – niebiescy prowadzili różnicą dziesięciu „oczek”.

Prócz Qyntela Woodsa i Szymona Szewczyka, świetne spotkanie rozgrywał także Devon Austin, który dał się poznać koszykarzom Anwilu jako świetnie finiszujący zawodnik z talentem do zbiórek. Przewaga gospodarzy wciąż oscylowała w granicach dziesięciu punktów, a Anwil popełniał coraz więcej błędów – szczególnie w ataku. W czwartej kwarcie przypomniał o sobie Krzysztof Szubarga, który kilkoma świetnymi podaniami obsługiwał swoich partnerów. Swoją cegiełkę dołożył Artur Mielczarek. Kapitan AZS ponownie trafiał jak natchniony z dystansu.



Wrócić na właściwe tory

AZS Koszalin po przegranym meczu z WKS Śląskiem Wrocław jutro zmierzy się z Anwilem Włocławek. Akademicy zapowiadają walkę o kolejne ligowe punkty i powrót na właściwe tory.


AZS świetnie spisywał się w roku 2014 uzyskując wynik dziesięciu zwycięstw i jedynie dwóch porażek z mistrzem i wicemistrzem Polski. Niestety, pierwszy mecz w 2015 roku nie potoczył się po myśli koszalińskiego zespołu. Nie tak dawno (4.01) podopieczni Igora Milicicia musieli uznać wyższość WKS Śląska Wrocław. Gospodarze wygrali wówczas 73:66. W meczu tym szczególnie zawiódł Qyntel Woods, który w ciągu ponad 26 minut na parkiecie zdobył jedynie 5 punktów. Woods chybił wszystkie rzuty za trzy punkty i aż 8 razy stracił piłkę na rzecz przeciwnika. Z bardzo dobrej strony natomiast po raz kolejny pokazał się Dante Swanson. Amerykanin zdobył 18 punktów przy bardzo dobrej skuteczności 70% za 2 oraz 100% za 3. Do tego dołożył 7 zbiórek oraz 4 asysty. Mecz ze Śląskiem to jednak przeszłość i Akademicy podkreślają, że skupiają się tylko i wyłącznie na kolejnych spotkaniach.

To bardzo ważny mecz dla nas. Szczególnie po ostatniej porażce musimy wrócić na właściwe tory. Przeciwnik jest bardzo wymagający. W ostatnich sześciu meczach zwyciężył pięc razy. Czeka nas trudne spotkanie jednak przed naszą publicznością myślę, że stać nas na bardzo dobry wynik - twierdzi przed tym meczem trener AZS Igor Milicić.

Anwil Włocławek po problemach z początku sezonu i czterech przegranych meczach pod rząd, zwyciężył po raz pierwszy 2 listopada z Polpharmą Starogard Gdański. Jednak poprawa gry zespołu z Kujaw przyszła po wygranej z Wikana Start Lublin. Od tego meczu Anwil zanotował cztery wygrane, pokonując Energę Czarnych Słupsk, MKS Dąbrowę Górniczą, Jezioro Tarnobrzeg oraz Polfarmex Kutno. Liderem najbliższego rywala Akademików jest Chase Simon. Amerykański rzucający w czternastu rozegranych spotkaniach zanotował łącznie 240 punktów co daje bardzo wysoką średnią 17,1 na mecz. Równie ważnymi zawodnikami w szeregach zespołu Predraga Krunića są Konrad Wysocki, Deonta Vaughn oraz Andrea Crosariol. Warto również wspomnieć o doświadczonym litewskim rozgrywającym Arvydasie Eitutavičiusie oraz ikonie zespołu z Kujaw - Seid Hajriciu. Gra przeciwko tym zawodnikom na pewno nie jest łatwa dlatego też Akademicy będą musieli być skoncentrowani przez całe spotkanie by zdobyć dwa punkty do ligowej tabeli.

]]>
damian.zydel@zos.koszalin.pl (Damian Zydel) Wydarzenia Sat, 10 Jan 2015 23:00:00 +0000
AZS Koszalin - PGE Turów Zgorzelec https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/273-azs-koszalin-pge-tur%C3%B3w-zgorzelec.html https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/273-azs-koszalin-pge-tur%C3%B3w-zgorzelec.html AZS Koszalin - PGE Turów Zgorzelec

PGE przerywa serię AZS

Koszykarze PGE Turowa pokonali drużynę AZS Koszalin 89:78. Tym samym aktualni mistrzowie Polski przerwali serię sześciu wygranych z rzędu w wykonaniu podopiecznych trenera Igora Milicicia.


Spotkanie z PGE Turowem elektryzowało całą koszykarską Polskę – i słusznie, w końcu na parkiecie zmierzyły się dwie świetne ekipy, które robią furorę w Tauron Basket Lidze. Akademicy pokazali w pierwszych kilku minutach, że będą chcieli wygrać to spotkanie dzięki defensywie. Podobne założenie mieli najwyraźniej koszykarze ze Zgorzelca, którzy świetnie ograniczali możliwości ofensywne gospodarzy.

Koszalinianie mieli spore problemy z trafianiem do kosza, szczególnie spod samej obręczy. Większość rzutów gospodarzy była świetnie broniona przez koszykarzy PGE Turowa. Po siedmiu minutach pierwszej kwarty podopieczni trenera Igora Milicicia przegrywali różnicą dziewięciu „oczek”. Na nic zdawało się rotowanie składem. Defensywa zgorzelczan stała na najwyższym poziomie. Na domiar złego, Akademicy mieli ogromne problemy z bronieniem dwójkowych akcji z wysokimi graczami PGE Turowa, stąd też przewaga aktualnych mistrzów rosła w zastraszająco szybkim tempie.

Akademicy obudzili się dopiero w drugiej kwarcie. Sposobem na drużynę PGE Turowa była zespołowa koszykówka, jednak przy takiej intensywności w defensywie ciężko było wymienić więcej niż pięć podań w ataku pozycyjnym. Zgorzelczanie zdobywali kolejne punkty z dużą łatwością, w efekcie koszalinianie nie mogli nadgonić aktualnych mistrzów Polski. Nieskuteczny był lider Akademików – Qyntel Woods (6 pkt w pierwszej połowie), który był starannie kryty i konsekwentnie odcinany od piłek.

W pierwszej połowie PGE Turów dał pokaz zespołowej koszykówki. Koszalinianie nie mieli często odpowiedzi na zagrania swoich rywali, przez co na koniec pierwszej połowy podopieczni trenera Igora Milicicia schodzili z siedemnastopunktową stratą. Akademicy przyzwyczaili jednak, że potrafią zagrać znacznie lepiej po przerwie. Biało – niebiescy dobrze zaczęli trzecią kwartę, grali agresywnie i z większą wiarą w swoje możliwości. Na ratunek mistrzom Polski przyszedł Michał Chyliński, który samodzielnie (cztery celne rzuty z rzędu) rozmontowywał defensywę koszalińskiej drużyny.

W drugiej połowie za odrabianie strat wziął się... Garrick Sherman. Amerykański środkowy zdobył kilka ważnych punktów z rzędu, jednak na nic się to zdało, biorąc pod uwagę świetną grę PGE Turowa w ofensywie. Akademikom nie można było odmówić ambicji i starań – w czwartej kwarcie koszalinianie zaliczyli kolejny zryw, głównie dzięki dobrej defensywie, jednak niczym nie wzruszeni zgorzelczanie z dużym spokojem kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie.

 

 

Pojedynek gigantów

Na tan mecz czeka cała koszykarska Polska. Do Koszalina przyjeżdża aktualny Mistrz Polski, PGE Turów Zgorzelec. Akademicy, którzy zajmują drugie miejsce w tabeli będą mieli okazję jako pierwsi pokonać niezwyciężony do tej pory w obecnym sezonie zespół Miodraga Rajkovića


AZS Koszalin rozpoczął rozgrywki rewelacyjnie. Do tej pory wygrał dziewięć spotkań, doznając jedynie jednej porażki ze Stelmetem Zielona Góra. Z kwitkiem odstawił między innymi zeszłorocznego brązowego medalistę Trefl Sopot, Rosę Radom czy rywala zza miedzy Energę Czarnych Słupsk. Zespół Igora Milicicia jest obecnie najlepiej punktującą drużyną w Tauron Basket Lidze w stosunku do straconych oczek. Akademicy zdobywają średnio 89 punktów na mecz tracąc ich 73,4. Możliwości ataku koszalinian są ogromne, począwszy od Qyntela Woodsa, Szymona Szewczyka czy Gorana Vrbanca kończąc na pozostałych graczach biało-niebieskich. Przykład tego dają ostatnie występy Artura Mielczarka, który był jednym z głównych autorów zwycięstw w Toruniu z Polskim Cukrem i w Koszalinie z Rosą Radom. Siła rażenia AZS wzmocni się jeszcze bardziej za sprawą powracającego Krzysztofa Szubargi, który wraz z Dante Swansonem będzie architektem akcji całego zespołu. Tym samym AZS zyska w rotacji kolejnego bardzo wartościowego gracza, mogącego poprowadzić zespół do zwycięstw.

Przygotowujemy się do tego meczu bardzo mocno. Będziemy starać się ograniczyć poczynania PGE Turowa i wygrać kolejny mecz w Koszalinie - mówił na konferencji prasowej trener Akadmików Igor Milicić.

Zespół ze Zgorzelca nie zaznał jeszcze porażki w obecnych rozgrywkach Tauron Basket Ligi. Podopieczni Miodraga Rajkovića udowadniają swoją pozycję faworyta w każdym kolejnym spotkaniu. Najbliżej zwycięstwa nad drużyną PGE Turowa był Polfarmex Kutno ulegając jedynie dwoma punktami 91:89. Liderem mistrzów Polski jest Damian Kulig, który prócz świetnej grze w ataku (suma 156 punktów we wszystkich spotkaniach) jest również kluczowym graczem obrony. Uwagę należy zwrócić również na Vlada-Sorina Moldoveanua jak i Michała Chylińskiego, który staje się jednym z filarów zgorzeleckiego teamu. Prócz tych zawodników trener Miodrag Rajković ma również do dyspozycji między innymi Tony Taylora, Nemanja Jaramaza, Ivana Žigeranovića czy Filipa Dylewicza. Każdy z tych graczy to klasa sama w sobie, a cały zespół wydaje się być komplety pod każdym względem. Do drużyny ze Zgorzelca wrócił ostatnio po przerwie w grze, dobrze znany w Koszalinie Łukasz Wiśniewski, który z każdym meczem wraca do wysokiej formy.

Niedzielny mecz pomiędzy Akademikami a PGE Turowem będzie nie tylko spotkaniem dwóch najlepszych obecnie drużyn w lidze, ale również dwóch zespołów, które prezentują najbardziej widowiskową koszykówkę. Zwycięzca tego pojedynku zasiądzie na fotelu lidera Tauron Basket Ligi. Aby wygrać podopieczni Igora Milicicia muszą być skupieni przez cały mecz i walczyć o każdy centymetr parkietu. Akademicy wierzą, że ze wsparciem swoich wiernych kibiców będą w stanie pokonać Mistrzów Polski.

 

]]>
damian.zydel@zos.koszalin.pl (Damian Zydel) Wydarzenia Sun, 14 Dec 2014 23:00:00 +0000
AZS Koszalin - Rosa Radom https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/272-azs-koszalin-rosa-radom.html https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/272-azs-koszalin-rosa-radom.html AZS Koszalin - Rosa Radom

Świetny finisz Akademików

Po świetnej czwartej kwarcie, koszykarze AZS Koszalin pokonali zespół Rosy Radom. Najlepszym strzelcem gospodarzy był Goran Vrbanc, którzy sześciokrotnie trafiał z dystansu i zdobył łącznie 22 punkty.

Jesteśmy w takim punkcie sezonu, gdy każdy rywal jest rozpracowany. Rosa chciała zaskoczyć szybkimi atakami, nawet po nieudanej akcji w obronie. Z kolei trener Milicić częściej niż zwykle rotował składem. Już w pierwszej kwarcie pojawiło się czterech rezerwowych z zespołu gospodarzy. Koszalinianie mogli polegać na swoim liderze – Qyntelu Woodsie, który z dużą łatwością trafiał kolejne rzuty. Goście grali konsekwentnie, zwłaszcza po atakowanej stronie parkietu. Akcje radomian nakręcał dobrze znany kibicom AZS, Kamil Łączyński. Akademicy mieli problemy ze skutecznością spod samej obręczy.

Gracze trenera Wojciecha Kamińskiego pokazywali swój cały arsenał koszykarski. Koszalinianie byli przemiennie nękani pod koszem i na obwodzie, a w ofensywie brakowało koncentracji i cierpliwości. Akademicy mieli wiele okazji na to, by odrobić minimalne straty do Rosy, jednak w zespole trenera Milicicia wciąż czegoś brakowało. Gospodarze mieli problemy z Jakubem Zalewskim. Po kolejnych punktach rzucającego radomian, goście prowadzili różnicą ośmiu „oczek”.

Koszalinianie mieli również wyraźne problemy z upilnowaniem zawodników, którzy stali w rogach boiska. Po świetnym fragmencie w pierwszej kwarcie, Qyntel Woods trafił dopiero pod koniec pierwszej połowy (10 punktów po pierwszej połowie)P. W drużynie AZS ewidentnie brakowało lidera, który wziąłby odpowiedzialność na swoje barki w trudnych momentach.

Akademicy przyzwyczaili do tego, że w trzeciej kwarcie grają znacznie lepiej. Podobnie było tym razem. Koszalinianie dogonili Rosę i wyszli na prowadzenie. Goran Vrbanc forsował tego dnia dużo rzutów, jednak momentami nadgorliwość chorwackiego obrońcy była opłacalna. Goście przebudzili się dopiero po trzech minutach kwarty. Radomianie trafili trzy trójki z rzędu (Witka x2 i Łączyński).

Po dosyć ospałej i niezbyt ciekawej pierwszej połowie, koszykarze obydwu drużyn podkręcili tempo. Można było zauważyć, że dosłowna wymiana ciosów nie była na rękę zawodnikom z Radomia, którzy co chwilę gubili piłkę lub byli zmuszani do oddawania niewygodnych rzutów. Swoje zrobił także Artur Mileczarek (2 trójki w trzeciej kwarcie). Kapitan koszalińskiej drużyny poderwał swój zespół do walki w niezwykle trudnym momencie.

W porównaniu do pierwszej połowy, koszalinianie byli znacznie lepszym zespołem. Niestety, dla Akademików, Rosa nie zamierzała odpuszczać. Momentami gospodarze uciekali się do indywidualnych akcji, które przynosiły oczekiwane wyniki. Po czwartej(!) trójce Artura Mielczarka, podopieczni prowadzili różnicą pięciu „oczek”. Podopieczni trenera Milicicia mieli wyraźne problemy z koncentracją. Po świetnym okresie gry, radomianie zdobyli sześć punktów z rzędu.

Akademicy odpowiedzieli swoim rywalom w dwóch następnych akcjach. Niecelnie rzucał Kamil Łączyński, a koszalinianie wykorzystali swojego superstrzelca – Gorana Vrbanca. Chorwat dwukrotnie trafił z dystansu i powiększył prowadzenie gospodarzy do dziewięciu punktów (7. minuta kwarty). Po kilku ciosach Akademików, radomianie wyraźnie się pogubili. Koszalinianie rzucali jak natchnieni i w ten sposób na dwie minuty przed końcem – niezwykle wyrównanego spotkania – Akademicy mogli cieszyć się z kolejnej wygranej.

 

]]>
damian.zydel@zos.koszalin.pl (Damian Zydel) Wydarzenia Sat, 29 Nov 2014 23:00:00 +0000
AZS Koszalin - Polfarmex Kutno https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/271-azs-koszalin-polfarmex-kutno.html https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/271-azs-koszalin-polfarmex-kutno.html AZS Koszalin - Polfarmex Kutno
Kolejne wysokie zwycięstwo AZS!

Koszalinianie nie zwalniają tempa! Akademicy pokonali zespół Polfarmexu Kutno 95:63, a najlepszym strzelcem gospodarzy był Qyntel Woods, autor 22 punktów.

Mimo że zdecydowanym faworytem sobotniego meczu był zespół z Koszalina, to początek spotkania należał do gości z Kutna, którzy dosyć dobrze radzili sobie w defensywie, a po drugiej stronie parkietu z dużą swobodą zdobywali kolejne punkty. Wśród gospodarzy najlepiej spisywali się Qyntel Woods i Szymon Szewczyk. Podopieczni trenera Jarosława Krysiewicza byli dobrze dysponowani w rzutach z dystansu. Goście rzucili pięć trójek w pierwszej kwarcie i spokojnie budowali swoją przewagę.

Akademicy grali konsekwentnie i nie przejmowali się świetną skutecznością Polfarmexu. Koszykarze z Kutna byli również lepsi na tablicach, jednak podopieczni trenera Igora Milicicia z dużą pewnością siebie realizowali przedmeczowe założenia i wyszli na sześciopuntkowe prowadzenie. Ciekawie wyglądała rywalizacja Dante Swansona z Kwamainem Mitchellem, obaj rozgrywający mieli sobie coś do udowodnienia, stąd też nie brakowało efektownych zagrań oraz gry jeden na jeden.

Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy koszalinianie prowadzili różnicą dziesięciu punktów. Akademicy poprawili obronę, a gracze z Kutna nie radzili sobie z presją na zawodnikach z piłką. Najwięcej problemów sprawiał wspomniany wcześniej Mitchell, który dzięki swojej szybkości mijał pierwszą linię obrony i dzielił się piłką bądź wymuszał faule.

Koszykarze AZS przyzwyczaili do tego, że po przerwie między pierwszą a drugą połową zaczynali grać znacznie lepiej. Podobnie było tym razem. Gospodarze zaliczyli serię 11-0, a goście z Kutna byli bezradni i nie mogli przebić się przez świetną obronę Akademików. Podopieczni trenera Milicicia kontrolowali przebieg wydarzeń na parkiecie i niektórzy zawodnicy mogli sobie pozwolić na efektowne zagrania. W czwartej kwarcie przewaga gospodarzy oscylowała wokół trzydziestu punktów.

Aż pięciu zawodników z koszalińskiej drużyny zanotowało podwójną zdobycz punktową. Swoją szansę otrzymali także Adam Kadej oraz Oskar Rybicki. Ten ostatni zaliczył swoje pierwsze punkty w Tauron Basket Lidze.

Koszalińska hala twierdzą Akademików

Spotkanie Akademików z beniaminkiem Tauron Basket Ligi Polfarmexem Kutno będzie czwartym pojedynkiem AZS we własnej hali. Podopieczni trenera Igora Milicicia po raz kolejny chcą udowodnić, że hala Widowiskowo-Sportowa jest ich twierdzą.

AZS spisuje się w obecnych rozgrywkach tak jak chcą tego jego kibice. Koszalinianie we własnej hali pokonali dotychczas wszystkich swoich rywali, prezentując przy tym świetną koszykówkę. Ostatnim rywalem Akademików w Koszalinie była słupska drużyna Energii Czarnych i choć goście przez niemal trzy kwarty kontrolowali mecz to ostatecznie musieli uznać wyższość AZS (76:68). Koszalinianie udowodnili, że posiadają wyrównaną drużynę i nawet gdy przeciwnik skupi się na Qyntelu Woodsie to za zdobywanie punktów odpowiedzialni mogą być pozostali gracze. Świetnie w tej roli odnalazł się w meczu z Energą Czarnymi Goran Vrbanc zdobywca 17 oczek oraz Szymon Szewczyk, który zapisał na swoim koncie 15 punktów. Niemożliwe byłoby to bez pomocy świetnie spisującego się od początku rozgrywek Dantego Swansona, który prócz zdobyczy punktowych odnotował aż 8 asyst. Warto w tym miejscu wspomnieć również o bardzo dobrej grze pozostałych zawodników, którzy wyśmienicie odnajdywali się w swoich rolach na parkiecie. Kibice liczą również na coraz lepszą grę Łukasza Pacochy, który w ostatnim wysoko wygranym meczu z Jeziorem Tarnobrzeg (118:83) był najlepszy zawodnikiem AZS na parkiecie zdobywając 24 oczka.

- Jesteśmy drużyną o szerokim, wyrównanym składzie. Każdy z moich graczy potrafi zaskoczyć przeciwnika. Mamy zawodników z ogromnym potencjałem, jednak będziemy wygrywać jako AZS Koszalin, a nie jako indywidualności - skomentował występ swoich zawodników po meczu derbowym Igor Milicić.

Polfarmex można śmiało nazwać drużyną Kwamaina Mitchella. Amerykanin do tej pory dał się poznać jako świetny strzelec odnajdujący drogę do kosza nawet w najtrudniejszych momentach. Jego niebywały wyczyn w Zgorzelcu, gdzie z tamtejszym PGE Turowem zdobył 38 oczek na długo pozostanie w pamięci kibiców koszykówki. Były MVP ligi czeskiej jest jednym z najlepiej punktujących zawodników TBL. Nie mniej jednak nie zawsze gracz ten uzyskuje wystarczającą pomoc od swoich kolegów, przez to zespół z Kutna musiał niejednokrotnie już uznawać wyższość swojego przeciwnika. Prócz Mitchella wyróżniającą postacią drużyny Jarosława Krysiewicza jest były zawodnik AZS - Bartłomiej Wołoszyn. Popularny Wołek jest podstawowym polskim graczem w swoim zespole i bardzo dobrze wypełnia powierzone jemu obowiązki. Na pewno podstawowym zadaniem podopiecznych Igora Milicicia w meczu z Kutnem będzie ograniczenie poczynań Mitchella i Wołoszyna oraz trzeciego najlepszego gracza Polfarmexu Kevina Johnsona.

- Szanujemy przeciwnika, jesteśmy skupieni na naszej grze żeby ograniczyć poczynania najlepszych zwodników i całego zespołu. Oczekuję twardej walki i będziemy gotowi, żeby zagrać z wielką chęcią i dostarczyć kolejnej wygranej na własnym parkiecie - mówił na konferencji przed spotkaniem z Polfarmexem trener Akademików.

Najciekawszym pojedynkiem w meczu pomiędzy AZS a Polfarmexem będzie konfrontacja MVP ligi polskiej Qyntelem Woodsem a MVP ligi czeskiej Kwamainem Mitchellem. Spotkanie tych dwóch zawodników na parkiecie może przynieść niezapomniane akcje i świetne zdobycze punktowe. Nikt, kto znalazł się w koszalińskiej hali nie będzie żałował przybycia na to wyjątkowe widowisko.
]]>
damian.zydel@zos.koszalin.pl (Damian Zydel) Wydarzenia Sat, 15 Nov 2014 23:00:00 +0000
AZS Koszalin - Energa Czarni Słupsk https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/270-azs-koszalin-energa-czarni-s%C5%82upsk.html https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/270-azs-koszalin-energa-czarni-s%C5%82upsk.html AZS Koszalin - Energa Czarni Słupsk

Derby dla AZS! Po fenomenalnym i niezwykle emocjonującym spotkaniu, koszykarze AZS Koszalin pokonali Energę Czarnych Słupsk 76:68. Najlepszym strzelcem Akademików był Goran Vrbanc, autor 17 punktów. Derby w koszalińskiej Hali Widowiskowo – Sportowej były niesamowitym widowiskiem. Głośne śpiewy, trybuny zapełnione do ostatniego miejsca oraz koszykówka na najwyższym poziomie. Nerwy udzielały się dosłownie wszystkim, szczególnie tym zawodnikom, którzy wcześniej nie uczestniczyli w podobnym meczu. Dla niektórych był to dodatkowy bodziec do jeszcze lepszej gry. Takim graczem był Kyle Shiloh, który już od pierwszych minut przyprawiał koszalińskich defensorów o ból głowy. W zespole AZS brylował Szymon Szewczyk, który zdobył osiem punktów w niecałe cztery minuty. W pierwszej kwarcie koszykarze obydwu drużyn toczyli walkę kosz za kosz. Akademicy nie umieli powstrzymać w strzelców dystansowych ze Słupska. Bojan Trajkovski trafiał z półdystansu, a William Franklin z dużą łatwością penetrował i dzielił piłkami pomiędzy wysokimi graczami Energi Czarnych. Gospodarze nie mogli rozwinąć skrzydeł w ofensywie, a największą przeszkodą była dobra i agresywna obrona podopiecznych trenera Dejana Mijatovicia. W przerwie między pierwszą a drugą kwartą doszło do niecodziennego wydarzenia. Wieloletni kibic AZS Koszalin, Robert Krajewski, poprosił o rękę swoją partnerkę Annę Bąkiewicz, która przy gorącym aplauzie publiczności powiedziała: TAK! Łatwo można było odgadnąć, która ze stron była głośniejsza. Koszalińscy kibice stanęli na wysokości zadania. Ci grający na parkiecie toczyli równy bój i ciężko było przewidzieć, na czyją korzyść zakończy się niedzielne spotkanie. Obrona Akademików nie stała na najwyższym poziomie. Łatwe punkty zdobywał były gracz AZS, Callistus Eziukwu, który nie miał problemów z ogrywaniem swojego vis a vis Garricka Shermana. Wydawało się, że ekipa przyjezdnych powinna prowadzić większą różnicą punktów, jednak Akademicy wciąż trzymali się w grze. W zespole AZS można było odczuć brak skuteczności Qyntela Woodsa, który do przerwy miał zaledwie jeden celny rzut. Na domiar złego w ostatniej sekundzie pierwszej połowy, równo z syreną trafił Karol Gruszecki, podwyższając tym samym prowadzenie „Czarnych Panter” do dziesięciu „oczek”. Koszalinianie rozpoczęli drugą połowę bardzo dobrze. Spod kosza trafił Woods, a Szewczyk trafił z dystansu. W zespole Czarnych kolejnym rzutem z dystansu popisał się Gruszecki. Wydawało się, że Akademicy momentalnie odrobią straty do swoich rywali, jednak słupszczanie po raz kolejny włączyli piąty w bieg w obronie i skutecznie utrudniali życie gospodarzom. Podopieczni trenera Igora Milicicia nie byli sobą, a „Czarne Pantery” rozgrywały z pewnością najlepsze spotkanie w tym sezonie. Po pięciu minutach trzeciej kwarty koszalinianie wciąż przegrywali różnicą dziesięciu punktów. Przełomowym momentem były dwie trójki Piotra Stemacha. Akademicy zmniejszyli straty do czterech „oczek”, a trener Mijatović poprosił o time-out. Koszalinianie byli na fali, a koszykarze ze Słupska byli wyraźnie pogubieni. Gospodarze mieli swoje szanse, by doprowadzić do remisu. Ostatecznie na 30 sekund przed końcem kwarty, po celnych rzutach Gorana Vrbanca, AZS prowadził jednym punktem. Na początku czwartej kwarty popis umiejętności strzeleckich dali Goran Vrbanc i Devon Austin. Chorwat trafił dwie trójki z rzędu, a w kolejnej akcji Amerykanin trafił kolejną z rogu boiska. Tym sposobem na niespełna siedem minut przed końcem meczu, gospodarze prowadzili różnicą pięciu punktów. Odpowiedzią na popisy Akademików był Jarosław Mokros, który w pojedynkę odrobił straty do koszalińskiej drużyny. Po powrocie na boisko, odpowiedzialność na swoje barki wziął Dante Swanson. Rozgrywający AZS był tego dnia niczym boiskowy generał, a jego decyzje były zwykle przemyślane i trafione. Cała hala oglądała decydujące pięć minut na stojąco, a Akademicy nie zawodzili. Na dwie minuty przed końcem gospodarze prowadzili pięcioma punktami, a Energa Czarni mylili się nawet na linii rzutów wolnych. Słupszczanie próbowali kilkukrotnie odrobić straty rzutami z dystansu, jednak tego dnia Akademicy byli mądrzejsi i pokazali więcej zimnej krwi w ostatnich momentach spotkania. Jedyne takie derby W każdym sezonie polskiej ekstraklasy można wymienić kilka znaczących rywalizacji o ligowe punkty. Mimo tego najbardziej elektryzujące mecze dla koszykarskich kibiców to Derby pomiędzy AZS Koszalin a Energą Czarnymi Słupsk. Koszykarze AZS Koszalin weszli dobrze w sezon, jak nigdy dotąd. Akademicy, zwyciężając w trzech pierwszych meczach, plasowali się na pierwszym miejscu tabeli pokonując na swojej drodze Asseco Gdynię, King Wilki Morskie Szczecin oraz Trefl Sopot. Dopiero w ostatnim pojedynku podopieczni Igora Milicicia musieli uznać wyższość Stelmetu Zielona Góra 91:79. Mimo tej porażki Akademicy zgodnie twierdzą, że są gotowi na Derby Pomorza Środkowego. Wszyscy zawodnicy zdają sobie sprawę z wagi tego pojedynku, dlatego też kibice zgromadzeni w Hali Widowiskowo-Sportowej w Koszalinie mogą być pewni walki koszalińskiego zespołu do ostatniej syreny. W koszalińskiej drużynie zgodnie z przewidywaniami od początku sezonu wysoki poziom skuteczności utrzymuje Qyntel Woods, który ze średnią 23 punktów na mecz zajmuje trzecią pozycję najskuteczniejszych zawodników TBL. Woods nie tylko zdobywa punkty, ale również świetnie zbiera - 9 zbiórek na mecz. Trzecim miejscem wśród zawodników TBL pochwalić się może również Dante Swanson, który piastuję tę pozycję pod względem ilości asyst - 6.3 na mecz. Swanson jest róweniże drugim najlepszym przechwytującym ligi - 3.3 przechwytów na mecz. Choć indywidualne wyniki zawodników AZS są imponujące to pracuje na to cała drużyna i tak naprawdę wszystkim zawodnikom należą się gratulacje. Na zwycięstwa pracują wszyscy, tak samo w ataku jak i obronie. Siła AZS tkwi więc w zespołowości i wzajemnej pomocy wszystkich koszykarzy. Energa Czarni póki co nie zachwycają, a kibice ze Słupska mogą czuć się rozczarowani postawą swojej drużyny, która do tej pory wygrała dwa spotkania. Choć dwa zwycięstwa to połowa dotychczas rozegranych meczów, to styl gry podopiecznych Dejan Mijatović za każdym razem nie należał do najlepszych. Mimo to Energa Czarni to wciąż klasowa drużyna, która podobnie jak Akademicy, zdaje sobie sprawę z wagi pojedynku derbowego i za wszelką cenę będzie chciała w niedzielę wywieźć dwa punkty z Koszalina. Do liderów słupszczan można zaliczyć Kyle Shiloha, Karola Gruszeckiego i Callistus Eziukwu, których wspierają William Franklin, Bojan Trajkovski i Jarosław Mokros. Poniżej oczekiwań za to gra Łukasz Seweryn, który mimo spędzenia łącznie ponad 40 minut na parkiecie zdobył jedynie 8 punktów. Mecze derbowe rządzą się własnymi prawami i trzeba o tym pamiętać. Dlatego choć w niedzielnym spotkaniu, faworytem wydają się być Akademicy to Energę Czarnych nie można lekceważyć. Aby wygrać podopieczni Igora Milicicia muszą być skupieni przez cały mecz i walczyć o każdy centymetr parkietu. W zwycięstwie muszą pomóc im również koszalińscy kibice, którzy zawsze są szóstym zawodnikiem biało-niebieskich.

]]>
damian.zydel@zos.koszalin.pl (Damian Zydel) Wydarzenia Sun, 02 Nov 2014 23:11:00 +0000
AZS Koszalin - Trefl Sopot https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/269-azs-koszalin-trefl-sopot.html https://hwskoszalin.home.pl/hala/wydarzenia/item/269-azs-koszalin-trefl-sopot.html AZS Koszalin - Trefl Sopot
Akademicy rozgromili Trefl

Koszykarze AZS Koszalin wygrali trzeci mecz z rzędu. Tym razem Akademicy rozgromili sopocki Trefl 88:60. Najlepszym strzelcem gospodarzy był Szymon Szewczyk, autor 17 punktów.

Przed spotkaniem wiele mówiło się o problemach Trefla pod koszem, jednak to sopocianie byli tymi, którzy na początku meczu dominowali na tablicach. Akademicy szybko wrócili do swojej normalnej dyspozycji. Dużo podań otrzymywał Piotr Stelmach, który tym razem wyszedł w pierwszej piątce. Aktualny mistrz Polski odważnie grał przeciwko Leończykowi. Swoje robił także Qyntel Woods. Skrzydłowy AZS, z charakterystyczną dla siebie łatwością, zdobywał punkty z półdystansu i po kilku minutach Akademicy prowadzili sześcioma „oczkami”.

Trefl nie miał pomysłu na grę w ofensywie, a koszalinianie dominowali po obu stronach parkietu. Sopocianie oddawali rzuty z niewygodnych pozycji, a koszykarze AZS szybko przechodzili z obrony do ataku. Po kolejnych punktach Szewczyka gospodarze wyszli na dziesięciopunktowe prowadzenie. Sopocianie zaczęli drugą kwartę od siedmiu punktów z rzędu. Akademicy zatracili skuteczność, a Trefl rozkręcał się z każdą kolejną minutą. W efekcie, po niesportowym przewinieniu Piotra Dąbrowskiego, gospodarze prowadzili zaledwie jednym „oczkiem”. Akademicy byli nieskuteczni i zdekoncentrowani. Zawodnicy trenera Igora Milicicia przechodzili wyraźny kryzys, a koszykarze z Sopotu byli coraz bardziej pewni siebie. Dopiero na końcówkę pierwszej połowy gospodarze podkręcili tempo i zdobyli kilka punktów z rzędu, przyćmiewając gości z Trójmiasta.

Początek trzeciej kwarty to dominacja Akademików. Koszalinianie, niczym w boksie, punktowali sopocian, którzy nie mieli żadnej odpowiedzi na ofensywę AZS. Dante Swanson skakał po głowach centrom gości, a Piotr Stelmach wraz z Szymonem Szewczykiem z dużą łatwością zdobywali kolejne punkty z trumny. Trefl nie trafiał, a gospodarze niczym zaczarowani, nie mogli przestać trafiać do kosza. Seria 20:6 sprawiła, że podopieczni trenera Milicica prowadzili różnicą... dwudziestu trzech punktów.

Gracze Trefla byli nieuważni, a Dante Swanson, filigranowy rozgrywający, był zawsze w odpowiednim miejscu o właściwym czasie. Amerykanin zanotował 5(!) przechwytów w trzeciej kwarcie. To właśnie 33-letni playmaker był cichym liderem koszalińskiej drużyny. Akademicy kontrolowali wydarzenia na parkiecie, a podopieczni trenera Dariusa Maskoliunasa grali bez wiary w swoje możliwości. Trener Milicić dał również szansę Oskarowi Rybickiemu i Adamowi Kadejowi.

Podtrzymać passę

Akademicy po dwóch zwycięstwach na starcie rozgrywek zmierzą się w trzecim spotkaniu z drużyną Trefla Sopot. Choć wśród zawodników z Sopotu nie ma już najważniejszego ogniwa, jakim był Adam Waczyński to zespół Darius Maskoliunas wciąż jest wymagającym rywalem.

AZS rozgrywki rozpoczął od mocnego uderzenia. Akademicy wygrywali dwa pierwsze spotkania z Asseco Gdynia 86:70 i King Wilkami Morskimi Szczecin 75:69 . Koszalinianie plasują się aktualnie na czwartym miejscu Tauron Basket Ligi. Prócz samych zwycięstw cieszy przede wszystkim sama gra podopiecznych trenera Milicicia. W pojedynku z zespołem Davida Dedka, AZS kontrolował spotkanie niemal od samego początku, nie dając możliwości na rozegranie się swoim rywalom. Szczecinianie podjęli równorzędną walkę, jednak to doświadczenie oraz odpowiednia strategia na ostatnie minuty gry pozwoliły cieszyć się z kolejnych dwóch punktów w ligowej tabeli.

W obu spotkaniach najlepiej punktującym zawodnikiem Akademików był Qyntel Woods, który odpowiednio zdobył 26 i 28 „oczek”. Qyntel obecnie plasuje się na pierwszym miejscu w rankingu najlepszych strzelców w lidze. To nie byłoby jednak możliwe bez wsparcia kolegów z drużyny, dlatego też wszyscy zawodnicy AZS zasługują na słowa uznania. Akademicy tworzą spójną, potrafiącą grać zespołowo, a przy tym efektywnie, drużynę, z którą musi liczyć się każdy zespół występujący w TBL.

Trefl w poprzednich rozgrywkach wywalczył brązowy medal Mistrzostw Polski. Co sezon zespól z trójmiasta walczy o najwyższe cele i nie należy tego zapominać. Choć z drużyny prowadzonej przez Darius Maskoliunas odeszli Adam Waczyński, Lance Jeter czy Yemi Gadri-Nicholson to sopocianie wciąż posiadają w swoim zespole wartościowych graczy, którzy potrafią zwyciężać. Udowodnili to już w pierwszym spotkaniu obecnego sezonu pokonując wysoko MKS Dąbrowę Górniczą 83:67 i choć przegrali mecz z WKS Śląskiem Wrocław 93:95 to walczyli do ostatnich chwil o korzystny dla siebie wynik. W sopockim zespole prym wiodą Šarunas Vasiliauskas, Paweł Leończyk, Michał Michalak, Willie Kemp i to na nich będą musieli zwrócić szczególną uwagę koszalińscy zawodnicy. Mecz z Treflem zawsze zapowiadał emocje i tym razem zapewne będzie podobnie i ciekawych zagrań, kontr oraz walki nie zabraknie przez 40 minut.
]]>
damian.zydel@zos.koszalin.pl (Damian Zydel) Wydarzenia Sat, 18 Oct 2014 23:00:00 +0000